Otworzyłam powoli oczy i uświadomiłam sobie, że to już dzisiaj. Wracam do mojego
domu w Los Angeles za którym bardzo tęskniłam. Przetarłam moimi małymi piąstkami
oczy i wzięłam telefon z szafki nocnej i zobaczyłam godzinę
-12? Wow trochę przespałam..-Mruknęłam i ruszyłam w stronę komody. Jak zwykle
wyciągnęłam z niej czystą bieliznę i czarne rurki z dziurami na kolanach, czarną bokserke
i czarno czerwoną koszule w kratkę i ruszyłam w stronę łazienki. Zdjęłam z siebie ubrania i
szybko wskoczyłam pod prysznic, odkręciłam kurek i delektowałam się chłodną wodą
spływającą po moim ciele. Ciało umyłam żelem o zapachu róży i włosy szamponem o
zapachu wiśni, spłukałam piane z mojego ciała i wyszłam z kabiny. Ubrałam na siebie
bieliznę i ubrania które wybrałam a koszule zawiązałam na pasie, włosy rozczesałam i
wysuszyłam suszarką, związałam w wysokiego kucyka i zaczęłam robić makijaż.
Postanowiłam że pomaluje tylko rzęsy bo nie miałam ochoty na mocniejszy makijaż.
Gdy skończyłam zeszłam na dół na śniadanie i od razu zawitał mnie zapach tostów,
które zrobiła mama wraz z świeżym sokiem z pomarańczy który uwielbiałam.
-Hej mamo, hej tato-Uśmiechnęłam, się i usiadłam przy wyspie kuchennej i czekałam na śniadanie.
-Hej słonko, wolisz tosty czy płatki?-Powiedziała mama z uśmiechem od ucha do ucha
-Hm...Tosty!-Krzyknęłam jak małe dziecko, które zobaczyło dużego lizaka w sklepie
-Oki oki- zaśmiała się i pod nosem położyła mi talerz z tostami i sokiem z pomarańczy.Smacznego
kochanie.
-Wzajemnie mamuś. A ty tato jesz?!- Krzyknęłam bo taty nie było w kuchni
-Już idę Ari!-Krzyknął i po paru sekundach rodzice usiedli i zaczęli jeść razem ze mną.
Po zjedzeniu wstałam i wsadziłam talerz i kubek do zmywarki i ostatni raz usiadłam przed telewizorem. Leciał maraton wróżków chrzestnych więc odpłynęłam w świecie bajek, tak dalej
oglądam bajki świetnie relaksuje. Po obejrzeniu zobaczyłam na zegarek i wskazywał na godzinę
18 na co bardzo się zdziwiłam bo nie wiedziałam, że aż tyle godzin przesiedziałam nad oglądaniem
ale nie przejęłam się tym. Wyłączyłam telewizor i wbiegłam na górę aby zobaczyć co u mojego brata. Zapukałam do jego pokoju i weszłam
-Hej Jaxon spakowany?-Zapytałam przyjemnym tonem
-Tak w sumie to kończę-Uśmiechnął się do mnie i stwierdziłam, że muszę dokończyć moje pakowanie bo zostało mało czasu
-Dobra Jaxon idę bo nie spakowałam wszystkiego.-Wyszłam i poszłam do swojego pokoju.
Rozejrzałam się i ruszyłam w stronę łazienki i zabrałam potrzebne rzeczy. po 15 minutach pakowania ktoś krzyczał z dołu
-Ariana,Jaxon chodźcie bo nie zdążymy na lotnisko! Natychmiastowo wzięłam telefon słuchawki i walizki w których byłam spakowana.
-Już schodzimy! - Krzyknęłam i rozejrzałam się po pokoju. -Będę tęsknić..-szepnełam i zeszłam na dół. Na dole czekali już rodzice z Jaxonem i pakowali walizki do auta.-No to co? Jedziemy!-Krzyknęłam i szybko zaczęłam iść w stronę auta. i usiadłam na tylnym siedzeniu i wsadziłam słuchawki do uszu i odpłynęłam w świecie muzyki. Nawet nie zauważyłam kiedy na lotnisko dojechaliśmy, ale się cieszyłam, że za parę godzin zobaczę osoby za którymi tęskniłam. Zabrałam swoją walizkę i zaczęliśmy się zbliżać do kontroli biletów. Pokazałam pani swój bilet i przeszłam dalej. Po chwili wszyscy wsiedli do samolotu i zajęli swoje miejsca, na szczęście tata kupił w pierwszej klasie więc problemów nie było. Siedziałam na swoim miejscu i słuchała muzyki do póki nie przeszkodził mi głos stewardessy abyśmy zapięli pasy, Wykonaliśmy jej polecenie i czekaliśmy na wylot. Po ok 2minutach samolot uniósł się nad ziemią i zaczęliśmy lecieć. Zapowiada się długi lot.....
OD AUTORKI;
Wow troszkę się rozpisałam. Będzie też 2część tego rozdziału aby ten nie był za długi choć teraz też jest długi, ale myślę, że fajnie się czytało :) To tyle i do następnego :)
domu w Los Angeles za którym bardzo tęskniłam. Przetarłam moimi małymi piąstkami
oczy i wzięłam telefon z szafki nocnej i zobaczyłam godzinę
-12? Wow trochę przespałam..-Mruknęłam i ruszyłam w stronę komody. Jak zwykle
wyciągnęłam z niej czystą bieliznę i czarne rurki z dziurami na kolanach, czarną bokserke
i czarno czerwoną koszule w kratkę i ruszyłam w stronę łazienki. Zdjęłam z siebie ubrania i
szybko wskoczyłam pod prysznic, odkręciłam kurek i delektowałam się chłodną wodą
spływającą po moim ciele. Ciało umyłam żelem o zapachu róży i włosy szamponem o
zapachu wiśni, spłukałam piane z mojego ciała i wyszłam z kabiny. Ubrałam na siebie
bieliznę i ubrania które wybrałam a koszule zawiązałam na pasie, włosy rozczesałam i
wysuszyłam suszarką, związałam w wysokiego kucyka i zaczęłam robić makijaż.
Postanowiłam że pomaluje tylko rzęsy bo nie miałam ochoty na mocniejszy makijaż.
Gdy skończyłam zeszłam na dół na śniadanie i od razu zawitał mnie zapach tostów,
które zrobiła mama wraz z świeżym sokiem z pomarańczy który uwielbiałam.
-Hej mamo, hej tato-Uśmiechnęłam, się i usiadłam przy wyspie kuchennej i czekałam na śniadanie.
-Hej słonko, wolisz tosty czy płatki?-Powiedziała mama z uśmiechem od ucha do ucha
-Hm...Tosty!-Krzyknęłam jak małe dziecko, które zobaczyło dużego lizaka w sklepie
-Oki oki- zaśmiała się i pod nosem położyła mi talerz z tostami i sokiem z pomarańczy.Smacznego
kochanie.
-Wzajemnie mamuś. A ty tato jesz?!- Krzyknęłam bo taty nie było w kuchni
-Już idę Ari!-Krzyknął i po paru sekundach rodzice usiedli i zaczęli jeść razem ze mną.
Po zjedzeniu wstałam i wsadziłam talerz i kubek do zmywarki i ostatni raz usiadłam przed telewizorem. Leciał maraton wróżków chrzestnych więc odpłynęłam w świecie bajek, tak dalej
oglądam bajki świetnie relaksuje. Po obejrzeniu zobaczyłam na zegarek i wskazywał na godzinę
18 na co bardzo się zdziwiłam bo nie wiedziałam, że aż tyle godzin przesiedziałam nad oglądaniem
ale nie przejęłam się tym. Wyłączyłam telewizor i wbiegłam na górę aby zobaczyć co u mojego brata. Zapukałam do jego pokoju i weszłam
-Hej Jaxon spakowany?-Zapytałam przyjemnym tonem
-Tak w sumie to kończę-Uśmiechnął się do mnie i stwierdziłam, że muszę dokończyć moje pakowanie bo zostało mało czasu
-Dobra Jaxon idę bo nie spakowałam wszystkiego.-Wyszłam i poszłam do swojego pokoju.
Rozejrzałam się i ruszyłam w stronę łazienki i zabrałam potrzebne rzeczy. po 15 minutach pakowania ktoś krzyczał z dołu
-Ariana,Jaxon chodźcie bo nie zdążymy na lotnisko! Natychmiastowo wzięłam telefon słuchawki i walizki w których byłam spakowana.
-Już schodzimy! - Krzyknęłam i rozejrzałam się po pokoju. -Będę tęsknić..-szepnełam i zeszłam na dół. Na dole czekali już rodzice z Jaxonem i pakowali walizki do auta.-No to co? Jedziemy!-Krzyknęłam i szybko zaczęłam iść w stronę auta. i usiadłam na tylnym siedzeniu i wsadziłam słuchawki do uszu i odpłynęłam w świecie muzyki. Nawet nie zauważyłam kiedy na lotnisko dojechaliśmy, ale się cieszyłam, że za parę godzin zobaczę osoby za którymi tęskniłam. Zabrałam swoją walizkę i zaczęliśmy się zbliżać do kontroli biletów. Pokazałam pani swój bilet i przeszłam dalej. Po chwili wszyscy wsiedli do samolotu i zajęli swoje miejsca, na szczęście tata kupił w pierwszej klasie więc problemów nie było. Siedziałam na swoim miejscu i słuchała muzyki do póki nie przeszkodził mi głos stewardessy abyśmy zapięli pasy, Wykonaliśmy jej polecenie i czekaliśmy na wylot. Po ok 2minutach samolot uniósł się nad ziemią i zaczęliśmy lecieć. Zapowiada się długi lot.....
OD AUTORKI;
Wow troszkę się rozpisałam. Będzie też 2część tego rozdziału aby ten nie był za długi choć teraz też jest długi, ale myślę, że fajnie się czytało :) To tyle i do następnego :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz